środa, kwietnia 01, 2009
Praca dr gotowa!
Chrześcijańskie królestwo jako obraz królestwa niebieskiego w pismach świętej Brygidy Szwedzkiej
Celem niniejszej pracy jest prezentacja polityczno-teologicznej myśli świętej Brygidy, a szczególnie specyficznej relacji między chrześcijańską społecznością polityczną zorganizowaną w formie królestwa a królestwem niebieskim. Relację tę nazwałam obrazem, ponieważ zgodnie z opinią świętej Brygidy, natura i działanie chrześcijańskiego królestwa powinny być odbiciem właściwości królestwa niebieskiego.
Aby wyjaśnić pochodzenie chrześcijańskiego królestwa i życia politycznego w ogóle, Brygida odwołuje się się do wydarzeń historycznych. Zakłada także, że pewne zasady czy też wzory ludzkiego zachowania są niezmienne, niezależne od warunków społecznych. Czyni to w jej oczach historię niewyczerpanym źródłem przykładów i opowieści o uniwersalnym znaczniu moralnym. Ponadto niektóre wydarzenia historyczne niosą w sobie także znaczenie profetyczne i zgodnie z Bożym zamysłem mają być rozumiane w spobób duchowy. Celem udziału Brygidy w życiu publicznym było przekazywanie władcom szczegółowych wskazówek opartych na ogólnych zasadach czerpanych z historii zbawienia i z historii ludzkości w ogóle.
W pismach świętej Brygidy znajdujemy rozwiniętą koncepcję historii świeckiej i historii zbawienia. Jej zdaniem, oba te rodzaje historii niosą w sobie znaczenie duchowe, możliwe do odczytania i interpretacji według podobnych kryteriów. W pewnych punktach jej koncepcja jest oryginalna, ale zasadniczo reprezentuje główny nurt chrześcijańskiej historiografii tamtego czasu. Zresztą kwestia historii i jej interpretacji, choć ważna, nie jest jednak centralnym problemem Objawień. Brygida posługuje się po prostu argumentami historycznymi aby poprzeć swoje stanowisko w kwestii bieżących wydarzeń politycznych i spraw społecznych, a także aby wyrazić pewne kwestie o characterze teologicznym, jako że historia zbawienia jest integralną częścią wiary chrześcijańskiej.
W średniowieczu moralność nie była sprawą wyłącznie prywatną. Władca na przykład mógł otrzymywać wskazówki zarówno jako osoba prywatna, jak i jako polityk, odpowiedzialny w swoim sumieniu przed Bogiem, ale także przed bliźnimi. Jako odpowiedź na potrzebę takich wskazań moralnych powstawały dzieła zaliczane do gatunku literackiego zwanego „zwierciadłem króla”. Księga VIII Objawień, czyli Liber ad reges, została skompilowana przez Alfonso Pecha de Jaen jako przekaz Brygidy dla królów zgodnie z regułami tego gatunku, choć większość „zwierciadeł” adresowana była do króla w ogólności, nie tylko do pojedynczego władcy, miały więc charakter teoretyczny, podczas gdy objawienia Brygidy zawsze dotyczą konkretnych osób. Dzięki pracy edytorkiej Alfonsa nabrały znaczenia bardziej ogólnego, ale trzeba pamiętać, że sama Brygida nie była teoretykiem myśli politycznej, nawet jeśli jej konkretne wskazówki oparte były na pewnej ogólnej wiedzy i osądzie. Liber ad reges nie dotyczy jednak wyłącznie królów. Brygida interesowała się także publicznym zachowaniem i moralnością doradców króla, szlachty i pozostałych stanów społeczeństwa chrześcijańskiego. Osoby należące do każdej z tych grup powinny wykonywać obowiązki moralne wynikające z zajmowanego przez siebie miejsca w hierarchii kościelnej, która jest także częścią hierarchii niebieskiej.
Civitas Dei na ziemi jest ściśle związana z Civitas gloriae w niebie, dlatego Brygida oczekuje, że te same reguły, które rządą wiecznym Królestwem będą obowiązywać także na ziemi. Możemy wobec tego zakładać, że społeczność przyjaciół Bożych na ziemi będzie odwzorowaniem jej odwiecznego prototypu: skoro obowiązkiem i przywilejem każdego chrześcijanina z osobna jest naśladowanie Chrystusa, m. in. naśladowanie Jego królowania, a nie ma powodu by twierdzić, że reguła ta dotyczy tylko prywatnej sfery życia, to bliską relację między ziemskim i niebieskim Królestwem Bożych przyjaciół także można nazwać odwzorowywaniem pierwowzoru.
Kiedy święta Brygida mówi o Apokalipsie i powtórnym przyjściu Chrystusa, czyni to jako prorok. Stojąc poza ziemskimi strukturami władzy, mogła bezinteresownie i dosłownie przekazywać słowa Boga skierowane do władców i papieży. W tej prorockiej misji Brygida także naśladowała Chrystusa, odrzuconego i prześladowanego przez rodaków. Jak prorok, Brygida ma silną świadomość zbliżającej się Apokalipsy. Jej zadaniem było przygotować Szwecję i cały świat chrześcijański na wydarzenia dni ostatecznych.
Bóg daje ludziom doczesne radości, aby nauczyć ich pragnienia dóbr wiecznych. Taką zasadą kierował się Pan w ciągu całych dziejów zbawienia. Ziemia Obiecana była dla Żydów pewną zapowiedzią: kochając swoją ojczyznę doczesną, uczyli się jednocześnie pragnąć ojczyzny wiecznej. W teologii świętej Brygidy królestwo chrześcijańskie odgrywa analogiczną rolę. Sens jego istnienia polega na naśladowaniu i zapowiadaniu przyszłej chwały ojczyzny niebieskiej (patria celestis).
poniedziałek, marca 09, 2009
Zasada zachowania prędkości wiadomości
Wiadomości publikowane w internecie mają to do siebie, że rozchodzą się w prędkością większą od prędkości myśli autorów. Mamy tutaj w Kopenhadze awanturę między dwoma gangami. Na początku policja zamierzała przeczekać i pozwolić bandytom powystrzelać się nawzajem. Niestety, okazało się, że bandyci kiepsko strzelają i trafiają przypadkowe osoby. Niemal co tydzień czytam w gazecie o kolejnej rozróbie w pubie czy strzelaninie. Ponoć na Nørrebro, w dzielnicy, którą oba gangi uznają za swoje terytorium, kawiarnie mają małe obroty, a atmosfera jest ciężkawa. Podobno, bo na mieście wszystko wygląda normalnie i gdyby nie gazety, o niczym byśmy nie wiedzieli. Jak zwykle wiadomości rosną po drodze, a kiedy wieści z Danii docierają do Polski, rozmiary mają już apokaliptyczne. Na forum rodzin wielodzietnych skomentowano nasze kopenhaskie kłopoty w taki sposób: "W stolicy Danii, od ponad siedmiu miesiecy narasta fala przemocy. Glowna linia konfliktu przebiega pomiedzy czlonkami tzw. klubow motocyklowych i kolorowymi, mlodymi emigrantami. Dunczycy byli forpoczta zepsucia moralnego w Europie, taraz przyjdzie im zaplacic glowa za swoja glupote". I kolejna pani: "lepiej by dupy nadstawiali, przynajmniej gęby mieliby całe jakie tam zepsucie Tomaszu, toć to się ma wrodzone". Przepraszam, że cytuję takie egzotyczne wypowiedzi, ale to dla ilustracji. Sama sprawa wojny gangów nie jest tutaj najważniejsza. Intrygujący jest poziom i sposób komentarza. Czy to nie zadziwiające, że cała Europa emocjonuje się awanturą na Nørrebro? I w dodatku każdemu wolno komentować. A komentarz – dziwny. Dlaczego to właśnie Duńczycy mieliby być "forpocztą moralnego zepsucia"? Jeżeli to skrót myślowy, to zainste tak krótki, że myśl staje się niewidzialna. Wymowa emocjonalna komentarza jest natomiast jasna i silna – autorzy mocno obrazili Duńczyków. Jako lekarstwo na tego rodzaju szybkie komentarze na temat innych narodów proponuję zawsze podstawić najpierw słowo "Polacy", a dopiero potem publikować. "Teraz Polakom przyjdzie zapłacić głową za swoją głupotę", na przykład. Albo: "Polacy zawsze byli ciemnogrodem Europy". Boli? No właśnie. Poza tym nie wierzę, żeby państwo wielodzietni na co dzień posługiwali się takim językiem. Nie wiedzieć czemu w internecie wolno więcej.
Tę samą zasadę zachowania prędkości wiadomości widać w dzisiejszym niusie Dziennika. Oto dziennik.pl zastanawia się, czy można modlić się za duszę profesora Religi. Ktoś przepytuje nawet na tę okoliczność pewnego ojca dominikanina. Niestety, od pierwszej myśli do publikacji mijają setne części sekundy.
Oczywiście, możesz teraz czytelniku powiedzieć, że nikt mnie nie zmusza do czytania takich głupot. I też będziesz miał rację…
środa, lutego 11, 2009
Ministerstwo działa!
Każdy Tajny i Jawny Współpracownik Naukowo Dydaktyczny może przeczytać projekt i wysłać swoją opinię na jego temat. Wysyłajmy. Jeżeli się uda, będzie normalnie.
poniedziałek, lutego 02, 2009
Tajni Współpracownicy Naukowo Dydaktyczni
Natomiast w Polsce - inaczej. Świat uniwersytetów jest przecież światem wysublimowańszym, eteryczniejszym od normalnych rejonów. Tzw. Pracownicy Naukowo Dydaktyczni wyłaniani są w drodze szczególnego, tajnego wtajemniczenia. Nie trzeba niczego ogłaszać ani przebierać w ofertach. Proszę bardzo: ustawa o szkolnictwie wyższym, art 121: sprawę reguluje statut kazdej uczelni z osobna. Co ciekawe, zakup ławek i tablic musi odbyć się w drodze oficjalnego, jawnego konkursu. Nauczyciele mogą być spod lady.
Jaskółkami wiosny są UJ i UW, które coś niecoś ogłaszają. Co prawda ilość dokumentów i zaświadczeń z pieczątką wymaganych od kandydata przy okazji takiego konkursu jest naprawdę imponująca, ale przyjamniej wiadomo, o co chodzi. UŁ czyni pewne próby wyjścia z ukrycia. Istnieje stosowna strona internetowa, na której "Katedra Geobotaniki i Ekologii Roślin zatrudni robotnik wykwalifikowany" (sic!).
Cała ta przydługa wypowiedź miała oczywiście na celu poproszenie Państwa, żeby trzymali Państwo za mnie kciuki. Na razie startuję w 5 konkursach :)
niedziela, stycznia 25, 2009
Nepotyzm z krainy Oz
Tak wyglądało umieszczanie synka "po znajomości". Daj nam Boże więcej ojców i matek, wujów i ciotek o podobnie nepotycznych skłonnościach.
piątek, stycznia 09, 2009
Kurek imperialny
Ja rozumiem, że to zgrabna metafora, ale wydaje mi się, że co najmniej część dziennikarzy mówi to zupełnie serio. Oni chyba zapomnieli, że to tylko przenośnia i myślą, że Putin naprawdę dzierży jakowyś kurek. To, co na początku było żartem, w ciągu paru dni urosło do rangi terminu technicznego.
To są moje odczucia w związku z kurkiem. Natomiast mój Mąż mówi, że takim językiem zawsze opisuje się działania Imperium. Imperium trzyma łapę na kurku i guziku i jednym ruchem może nas wszystkich wysadzić albo odciąć. Zależy, na co ma akurat ochotę.
poniedziałek, grudnia 22, 2008
Kapłaństwo jako bliska okazja do grzechu
Wydaje mi się, że problem żądań święceń dla kobiet wynika z nieporozumienia. Ci, którzy się ich domagają, wychodzą z założenia, że kobiety powinny mieć prawo robić wszystko to, co mężczyźni. Założenie proste i dobre. Natomiast nieporozumienie polega na tym, że kapłaństwo to nie prawo ani przywilej, tylko ciężki obowiązek i wielka odpowiedzialność. Nikt nie powinien się go domagać, bo to rodzi podejrzenia co do intencji domagającego... Dawniej, kiedy ciężar nie był osładzany wysoką pozycją społeczną i poziomem życia, kandydaci do kapłaństwa, wytypowani przez wspólnotę, często bronili się przed święceniami. Ponoć święty Ambroży uciekał przed Mediolańczykami, którzy chcieli, aby został ich biskupem. A oni krzyczeli: "peccatum tuum super nos!", "grzech twój na nas!". Widać wiedzieli, że Ambroży ucieka przed odpowiedzialnością za zbawienie ich wszystkich!
Święta Brygida pisze do biskupów:
"Jeśli ktoś został postawiony ponad innymi nie powinien się pysznić z tego, że jest przełożonym (prelatus, "przełożony", ale też "biskup"), ale raczej lękać się, bo natura wszystkich ludzi jest taka sama, a cała władza pochodzi od Boga. Jeżeli więc przełożony jest dobrym człowiekiem, jest tak dzięki Bogu dla jego własnego i innych zbawienia. Jeśli zaś jest zły, jest tak z dopustu Bożego dla poprawy podwładnych i dla osądzenia jego samego. Jeśli więc ktoś pragnie przewodzić, albo jest do tego wybrany przez swoich podwładnych, powinien okazać się wartym sprawowania władzy dzięki swoim obyczajom i dobremu życiu oraz sprawiedliwości i cierpliwości. Powienien też uważać, aby przez swoje słowa czy przykład albo nadużycie władzy nie dawał innym okazji do grzechu, bo nic tak nie wzbudza gniewu Bożego a ludzi do grzechu nie skłania jak niedbalstwo przełożonych" (Revelationes celestes VI, 53).
W pierwszym drukowanym wydaniu (Bartholomaus Gothan, Lubeka 1492):
Redakcja niniejszego Tygodnika bardzo przeprasza, ze Tygodnik ukazuje się nieregularnie, ale redakcja kończy właśnie pisanie doktoratu, a to oznacza panikę i czasową niepoczytalność, oraz wizję rychłego bezrobocia.
poniedziałek, grudnia 08, 2008
Pytanie do publiczności
Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan (1 Kor 7,5).
Nie pytam ze złośliwości, więc proszę na mnie nie krzyczeć.
poniedziałek, listopada 03, 2008
O tym, że czasem ekskomunika nałożona na "dobrego katolika" (albo katoliczkę) może mieć zbawienne skutki
- Kronika Jana z Czarnkowa, 48, tł. Józef Żerbiłło, oprac. Marek D. Kowalski, Universtitas, Kraków 2006, s. 82n
poniedziałek, października 27, 2008
Fu!
Po co to jest, ta wylewność słodka i obrzydliwa, to samopsychoanalizowanie się przy ludziach? Jak który rzeczywiście ma straszne przeżycia z dzieciństwa, to powieść czy wywiad czy film jeszcze jakoś się trzyma, ale nie każdy może się koszmarnym dzieciństwem pochwalić. Pan Kuczok na przykład najwyraźniej nie może, ale i tak się chwali.
Do tego puszczanie oka do czytelnika, że to wszystko tak niechlujnie napisane, bo inaczej się nie da, bo czasy takie, język nasz codzienny taki, a oni muszą ten język, ten właśnie powszedni język naśladować, bo on kształtuje świadomość. Nie ma bohaterów, są tylko zdjęcia w fotoszopie upiększone albo ubrzydzone, zdjęcia autora oczywiście. Autora wieczorem w pubie, autora po porannym joggingu, ubranego w znoszone najki, autora wymiotującego do muszli. Moze być tez autorka, oczywiście, bez różnicy, choć powinna być różnica, bo proza kobieca i prasa kobieca powinna się różnić.
Jeżeli któś zna dobrego polskiego pisarza / reżysera / dziennikarza przez 40tką, proszę dać mi znać. Za odnalezienie nagroda.
Dlaczego nie publikujemy anonimów
Poza tym za dużo dawania sobie po pysku w sieci.
poniedziałek, października 20, 2008
Plotki średniowieczne - Cessa nunc de ludo
Młody student, Udo, miał ogromne kłopoty z pamięcią i koncetracją, a być może był po prostu niezdolny. Dość, że sukcesów naukowych nie odnosił, więc cierpiał razy i upokorzenie. Chłopiec modlił się więc żarliwie do Matki Bozej o światło intelektualne. W końcu jego modlitwy zostały wysłuchane. Maryja przemówiła do niego z figury w katedrze w Magdeburgu i obiecała, że odtąd będzie tak zdolny i bystry, że zostanie biskupem Magdeburga. "Tylko jeden warunek - powiedziała - musisz mnie słuchać i być mi wierny".
Prośba została spełniona, warunek nie. Udo został podłym i przeniewierczym biskupem. Jego lubieżność i łakomstwo słynęły w całej diecezji. Księża, pozbawieni opieki i kierownictwa, podążyli śladem przełożonego i nurzali się w grzechach albo błagali Boga o karę dla Udona.
I jeszcze raz prośba została wysłuchana. Pewien skromny kanonik modlił się w chórze, w katedrze magdeburskiej. Była już noc i w kościele było ciemno. Nagle zapaliły się światła i prezbiterium zaczęła wypełniać cudowna procesja aniołów. Między wchodzącymi dostrzec można było także Michała Archanioła i samą Najświętszą Panienkę. Potem do kościoła wpadły czarne postaci, które wlokły ze sobą przerażonego biskupa w nocnej koszuli (wywleczonego z łóżka kochanki - przeoryszy). Odbył się sąd nad biskupem. Przypomniano mu jego zdradę i wszystkie niegodziwości. Potem katedrę wypełnił głos wołający: "Cessa nunc de ludo, satis ludisti , Udo!" (Skończ już zabawę, dość się nabawiłeś, Udo). Wyrok skazujący został wykonany na miejscu przez Archanioła Michała, który zdekapitował grzesznika mieczem. W tej samej chwili widzenie zniknęło.
Pozostało tylko bezgłowe ciało i biedny kanonik, który opowiedział całą historię.
Plamy krwi na posadzce katedry nigdy nie udało się zmyć. Kiedyś pokazywano ją każdemu nowemu biskupowi Magdeburga, ku przestrodze.
Być może jest tam do dziś. Podobno dawniej chowano ją pod dywanem.
poniedziałek, października 13, 2008
Dementi plotek o świętej Brygidzie
Św. Brygida Szwedzka (1302-1373) także odznaczała się wielką odwagą w sprawach Kościoła. Nie lękała się prowadzić dialog z możnymi ówczesnej Europy. Wiele w tym celu pielgrzymowała. Była rzeczniczką ekumenizmu, zbliżenia i pojednania między podzielonymi chrześcijanami, zwłaszcza między katolikami i protestantami.
Jak już był łaskaw zauważyć autor Kroniki Novus Ordo, Marcin Luter urodził się w roku 1483.
Ja piszę doktorat o świętej Brygidzie, więc chyba jestem jej winna obronę przed plotkami.
Wobec tego może wyjasnię skąd się wzięło to, co napisał ksiądz biskup Dec. Święta Brygida założyła zakon Najwiętszego Zbawiciela i "po smierci sama do niego wstąpiła". Za życia nie wstąpiła, bo zakon dopiero się organizował w Szwecji, a ona była w Rzymie, natomiast pochowano ją w pierwszym klasztorze zakonu w Vadstenie i to pochowano w habicie, którego za życia nigdy nie miała okazji założyć. I zresztą w tym habicie występuje w ikonografii.
Zakon ów rozwijał się prężnie, głównie na północy Europy. Niestety, prawie wszystkie kraje, gdzie istniały klaszory, przyłączyły się do reformacji i klaszotory polikwidowano, a siostry i bracia (zakon był podwójny) pouciekali do Polski i do Włoch. Stopniowo braci było coraz mniej, siostry nie miały kierownictwa z ich strony, aż w końcu zakon zupełnie podupadł. Ale pod koniec XIX wieku pojawia się matka Elżbieta Hesselblad, karmelitanka, Szwedka mieszkająca w Rzymie. Ona to odkryła w sobie powołanie do odnowienia zakonu sw. Brygidy, co też uczyniła w 1911 zakładając gałąź odnowioną. Zreformowaną nazwać jej nie można, ponieważ siostry matki Hesselblad nie przestrzegają właściwie reguły zakonu swiętej Brygidy, która to reguła ma charakter sciske kontemplacyjny, one natomiast prowadzą domy goscinne oraz zajmują się działalnoscią ekumeniczną własnie. Oba te charyzmaty pochodzą od św. matki Elżbiety, która była rzeczniczką ekumenizmu, nie mają natomiast nic wspólnego z myslą i teologią swiętej Brygidy. No, ale zakon nazywa się jak się nazywa, a siostry mieszkają w Rzymie i swoje wpływy mają. Tego, co swięta Brygida prowadziła z możnymi Europy, nie nazywałabym raczej "dialogiem", chyba że Jeremiasz i Izajasz też dialogowali z takimi postaciami jak Jezebel czy Nabuchodonozor...
Zakon swietej Brygidy isnieje też w postaci tradycyjnej, nieodnowionej, w Szwecji, Anglii, USA i w jeszcze kilku miejscach. Natomiast rzadko się widuje jego członków, ponieważ jest to zakon kontemplacyjny i zajmuje się modlitwą. Bracia zajmują się też produkcją cukierków.
Druga plotka o świętej Brygidzie jest również szeroko rozpowszechniana, tym razem przez zwolenników ogłoszenia dogmatu Maryi "Współodkupicielki". Zwolennicy tego dogmatu często piszą, zarówno w poważnych teogicznych publikacjach, jak i w popularnych wydawnictwach, że święta Brygida opisywała Maryję jako Wpółodkupicielkę (Coredemptrix). Otóż nie opisywała. Tu też nie muszą Państwo wierzyć na słowo, objawienia św. Brygidy w internecie są, nie jest to żaden trudno dostępny manusrypt, ale pożądne wydanie krytyczne i każdy może sprawdzić, że takiego konceptu jak Coredemptrix tam nie ma.
Wyjaśnienie plotki nie jest już takie proste. Ci, którzy piszą o Brygidzie i Coredemptrix powołują się na Jana Pawła II, który miał powiedzieć 6 października 1991 następujące zdanie:
Birgitta looked to Mary as her model and support in the various moments of her life. She spoke energetically about the divine privilege of Mary's Immaculate Conception. She contemplated her astonishing mission as Mother of the Savior. She invoked her as the Immaculate Conception, Our Lady of Sorrows, and Coredemptrix, exalting Mary's singular role in the history of salvation and the life of the Christian people.
Rzeczywiście, szóstego października odbyły się uroczystości związane z rocznicą kanonizacji świętej Brygidy i Papież wygłosił homilię podczas mszy świętej. Na temat świętej Brygidy wypowiadał się kilkakrotnie, także w ciągu kilku następnych dni. I nic podobnego nie powiedział. Kto nie wierzy, niech sprawdzi sobie włoskie, oryginalne wersje na stronie Watykanu. Angielskiego wydania Osservatore Romano nie konsultowałam, ale jeżeli ktoś tak przemówienie Papieża rzeczywiście z włoskiego przetłumaczył, to bardzo nieuczciwie postąpił. Ale wygląda na to, że chodzi tu zbyt intensywny lobbying na rzecz Pani Wszystkich Narodów i Współodkupicielki.
Drugim źródłem, na które powołują się ci Państwo jest tzw. Piętnaście Modlitw Świętej Brygidy. Święta Brygia nie jest autorką Piętnastu Modlitw Świętej Brygidy i nie powinna odpowiadać za to, co jest tam napisane.
Opisuję to wszystko nie tylko po to, żeby zamęczać Czytelników moim ulubionym tematem. Historia współczesnej recepcji świętej Brygidy jest bardzo ciekawa, bo jest to jedna z autorek znanych, ale nie czytanych. Istnieje duża grupa średniowiecznych autorów o których większość słyszała, ale nikomu nie przyjdzie do głowy czytać ich książki.
poniedziałek, września 29, 2008
Lato i wieczość
Bigiel
Duńczycy z kolei są serdeczni i uprzejmi, ale pozbawieni, jak mawia moja mama, "bigla". Wygląda na to, ze "bigiel" jest prezentem, jaki dostaliśmy od Opatrzności. Nad resztą można popracować.
PS. Z zupełnie innej beczki. Przedwczoraj na rogu naszej ulicy policjanci znaleźli podejrzane pudełko, które okazało się zawierać bombę. Fakt ten nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, żebym musiała poświęcać mu posta, ale wspomnieć warto, ku pamięci. Swoją drogą, to charakterystyczne, że bomby stały się częścią życia...
poniedziałek, września 08, 2008
w szczelinie
"Ta mała bezczasowa przestrzeń w samym sercu czasu, inaczej niz świat i kultura, w której się rodzimy, może być jedynie wskazana przez przeszłość, ale nie może być odziedziczona i przekazana; każde nowe pokolenie, a nawet każda istota ludzka, która stara się wpisać między nieskończoną przeszłość a nieskończoną przyszłość, musi odkryć i na nowo, w pocie czoła, wybrukować tę przestrzeń. Kłopot jednak w tym, że nie jesteśmy zdaje się wyposażeni ani przygotowani do tej aktywności myślenia, czy tez osiedlania się w szczelinie między przeszłością a przyszłością. W ciągu naszej historii, przez tysiące lat, które upłynęły od założenia Rzymu i były zdeterminowane przez rzymskie koncepcje, nad tą szczeliną most zbudowało to, co od czasów Rzymian przywykliśmy nazywać tradycją. Fakt, że ta tradycja stawała się coraz cieńsza, w miarę jak rozwijała się era nowożytna, nie jest dla nikogo tajemnicą. Kiedy nić tradycji w końcu pękła, szczelina między przeszłością a przyszłością przestała być kondycją właściwą tylko aktywności myśli i czymś ograniczonym do doświadczeń tych niewielu, którzy uczynili myślenie swoim głównym zajęciem. Stała się dotykalną rzeczywistością i powodem zakłopotania wszystkich; to jest: stała się faktem o znaczeniu politycznym".
Dwa pytania, zwłaszcza do tych z Państwa, którzy deklarują się jako konserwatyści albo tradycjonaliści, czy też, dla odmiany, ludzie nowocześni. Czy rzeczywiście nić tradycji pękła? A jeżeli tak, to co zrobić teraz: czy starać sie na nowo ją zawiązać, czy zacząć wszystko od początku? Być może różnica między tradycjonalistami a konserwatystami sprowadza się do tego, że ci pierwsi twierdzą, że mają nić, choćby cienką, ale nienaruszoną i chcą dalej ją prowadzić, a ci drudzy kładą nacisk na trwanie mostu, zbudowanego dawniej.
W praktyce jednak wielu zwolenników tradycji zawiązuje przerwaną nić i stara się przywrócić jej życie. Jest to przedsięwzięcie ryzykowne, bo skąd wiedzieć, która nić jest tą właśnie, a poza tym tacy tkacze nie przyznają się do wiązania, o czym mówi nowy film z Angeliną Jolie, Wanted, który niniejszym serdecznie Państwu polecam.
(cyt za: Hannah Arendt. Between Past and Future. Six Exercises in Political Thought. London: 1961, pp. 13/14 tłumacznie niestety moje, wiem, że istnieje wydanie polskie: Między czasem minionym a przyszłym: osiem ćwiczeń z myśli politycznej, tłum. Mieczysław Godyń i Wojciech Madej, wyd. Aletheia, Warszawa, 1994; nie wiem dlaczego osiem i niestety nigdy nie miałam w ręku polskiego tłumaczenia, dlatego bardzo przepraszam, jeżeli coś sknociłam)
poniedziałek, września 01, 2008
Polacy Chińczykami Europy
2. Wykonają każdą pracę za stawkę niższą niż miejscowi
3. Porozumiewają się językiem niemożliwym do opanowania
A czy to dobrze, czy niedobrze, to już Państwa ocenie pozostawiam...
Huragan i tygrys
Po drugie, Władymir Putin pokonał, także osobiście, groźnego (4,5m) tygrysa. Szedł sobie przez las, akurat tak się złożyło, ze w towarzystwie ekipy TV. Aż tu nagle tygrys! Z krzaków, czyli z bushu! Putin wyciagnął strzeblę, wyposażoną w naboje usypiające i uśpił tygrysa w skoku.
Pytanie. Dlaczego dowiaduję się tego z poważnego serwisu informacyjnego? Dawniej w Teleekspresie był taki moment, kiedy Maciej Orłoś zaczynał się nienaturalnie uśmiechać i przekazywał Wiadomość Śmieszną. Potem znów przybierał normalny wyraz twarzy i serwis toczył się dalej. Dziś wszyscy prowadzący dzienniki musieliby się nienaturalnie uśmiechać przez cały czas, bo nie da się odróżnić Wiadomości Śmiesznej od reszty. Traktuje się nas niepoważnie, proszę Państwa.
wtorek, sierpnia 26, 2008
Jak prowadzić zdrowy tryb życia?
Podatki od samochodów zarejestrowanych na firmy są dużo niższe, ale taki z kolei samochód nie może kręcić się po mieście w niedzielę i święta, chyba, że ma zezwolenie od policji.
Kto jest za wprowadzeniem sposobu w Polsce, wpisujcie miasta
poniedziałek, sierpnia 11, 2008

Myślę, że spokojnie możemy rozciągnąć nasz bojkot także na portal wiara pl, który uruchomił był sobie gazetkę propagandową nt. olimpiady (wiara pl pekin 2008) skąd można się dowiedzieć, że w zasadzie nic się nie stało, protesty są bez sensu, a gra toczy się dalej. Wygląda na to, że portal postanowił dać szansę młodym i ambitnym dziennikarzom katolickim, których nadprodukcję można ostatnio zaobserwować w Warszawie.
W dziedzinie popierania reżimu chińskiego szczególnie wyróżnia się też ks. Edward Pleń, krajowy duszpasterz sportowców, który powiedział "Dziennikowi" 10 kwietnia: "Ci, którzy wzywają do bojkotu olimpiady, nie rozumieją przesłania igrzysk. Olimpiada jest wydarzeniem ponad podziałami, w czasie jej trwania narody mają bratać się, skupiać wokół wartości, jakie niesie idea olimpijska. (...) W czasie igrzysk z Chińczykami spotkają się sportowcy i kibice z całego świata. Oni będą mieli okazję do poznania innych kultur, zwyczajów. Dlatego to właśnie olimpiada będzie dla Chin powiewem wolności".
Chińscy męczennicy, módlcie się za nami!