poniedziałek, grudnia 22, 2008

Kapłaństwo jako bliska okazja do grzechu

Podobno w Amerycie pewien ksiądz upiera się, ze odmawianie kobietom święceń kapłańskich jest seksistowskie i niesprawiedliwe. Upiera się tak bardzo, że znalazł się już na krawędzi ekskomuniki, bo Kogregacja Nauki Wiary wypowiada się w tej sprawie bardzo stanowczo.


Wydaje mi się, że problem żądań święceń dla kobiet wynika z nieporozumienia. Ci, którzy się ich domagają, wychodzą z założenia, że kobiety powinny mieć prawo robić wszystko to, co mężczyźni. Założenie proste i dobre. Natomiast nieporozumienie polega na tym, że kapłaństwo to nie prawo ani przywilej, tylko ciężki obowiązek i wielka odpowiedzialność. Nikt nie powinien się go domagać, bo to rodzi podejrzenia co do intencji domagającego... Dawniej, kiedy ciężar nie był osładzany wysoką pozycją społeczną i poziomem życia, kandydaci do kapłaństwa, wytypowani przez wspólnotę, często bronili się przed święceniami. Ponoć święty Ambroży uciekał przed Mediolańczykami, którzy chcieli, aby został ich biskupem. A oni krzyczeli: "peccatum tuum super nos!", "grzech twój na nas!". Widać wiedzieli, że Ambroży ucieka przed odpowiedzialnością za zbawienie ich wszystkich!


Święta Brygida pisze do biskupów:


"Jeśli ktoś został postawiony ponad innymi nie powinien się pysznić z tego, że jest przełożonym (prelatus, "przełożony", ale też "biskup"), ale raczej lękać się, bo natura wszystkich ludzi jest taka sama, a cała władza pochodzi od Boga. Jeżeli więc przełożony jest dobrym człowiekiem, jest tak dzięki Bogu dla jego własnego i innych zbawienia. Jeśli zaś jest zły, jest tak z dopustu Bożego dla poprawy podwładnych i dla osądzenia jego samego. Jeśli więc ktoś pragnie przewodzić, albo jest do tego wybrany przez swoich podwładnych, powinien okazać się wartym sprawowania władzy dzięki swoim obyczajom i dobremu życiu oraz sprawiedliwości i cierpliwości. Powienien też uważać, aby przez swoje słowa czy przykład albo nadużycie władzy nie dawał innym okazji do grzechu, bo nic tak nie wzbudza gniewu Bożego a ludzi do grzechu nie skłania jak niedbalstwo przełożonych" (Revelationes celestes VI, 53).


W pierwszym drukowanym wydaniu (Bartholomaus Gothan, Lubeka 1492):




Redakcja niniejszego Tygodnika bardzo przeprasza, ze Tygodnik ukazuje się nieregularnie, ale redakcja kończy właśnie pisanie doktoratu, a to oznacza panikę i czasową niepoczytalność, oraz wizję rychłego bezrobocia.

poniedziałek, grudnia 08, 2008

Pytanie do publiczności

Mam osobiste pytanie do czytelników dotyczące naturalnej metody planowania rodziny. Jak rozumiem, istotą tej metody jest unikanie współżycia w czsie, kiedy istnieje duże prawdopodobieństwo poczęcia dziecka, w celu zapobiegania pojawienia się tegoż. Pytanie: jak daje się to pogodzić z następującym zaleceniem św. Pawła:
Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan (1 Kor 7,5).
Nie pytam ze złośliwości, więc proszę na mnie nie krzyczeć.